Majorca! I’m comin’…

czerwiec 21st, 2008

Z dniem dzisiejszym wakacje się zaczęły, choć jeszcze nie dla mnie. Pozostały 2 egzaminy. Sesja będzie trwać aż do czwartku końca przyszłego tygodnia z wyłączeniem weekendu. Nie ma jeszcze co podsumowywać dwóch lat studiów, bo zapowiada się ciekawy tydzień wart pewnie i całego akapitu. Za to warto trochę pomarudzić. Tym bardziej, że okazja temu sprzyja.

Prawie wszyscy (czyt.: studenci innych uczelni oraz młodzież szkolna) mają już wolne. Szczęściarze. Uniwerek rozpoczął sesję już z początkiem czerwca. Trwała ona całe 3 (słownie: trzy) tygodnie. Nie to, żeby moja trwała 1,5 z podobną ilością egzaminów do zaliczenia. Do tego przed sesją wypadało oddać projekty, prace semestralne i inne takie, które pochłaniają sporo czasu, a przedmioty, na które się je wykonuje są mało punktowane (więcej informacji pod: ECTS. Generalnie im mniej tych punktów, tym bardziej trzeba się natrudzić, co jest sprzeczne z logiką). Studenci z AWFu również się męczą, lecz w trochę inny sposób. Na pytanie mojego kolegi do jego koleżanki z tejże uczelni “Co słychać?” odpowiedziała “A wiesz, sesję mamy. I wszystko mnie boli”. Nie wiem dokładnie jak jest na akademii medycznej (tzn. mam tam znajomego i krewną, ale nie mam z nimi ostatnio kontaktu) i inszych uczelniach, o których nie wspominałem (ASP itd.), więc się nie wypowiem. O dzieciarni nawet mi się myśleć nie chce. Cały czerwiec wolny, do tego cały wrzesień na “zapoznanie się z przedmiotami” (choć akurat z październikiem studenci mają podobnie ;p), niezliczona ilość dni wolnych z okazji bez okazji oraz wycieczek szkolnych (Za to przez cały wrzesień internet śmiga, że hej… ale tak poza tym to pozazdrościć).

Powracając do głownego tematu: egzaminy w tak upalne dni są ogromną katorgą. Człowiek myślami już dawno odpłynął na Majorkę, a tu trzeba siedzieć z długopisem w ręku i gapić się raz na kartkę a raz na słońce za oknem, bo Majorka przyciąga jak magnes. A do tego te egzaminy są uznawane za najgorsze przedmioty w tym semestrze. Rany… chcę już się poopieprzać*.

Cały wpis można by ująć w jednym zdaniu, ale że jakość mizerna to chociaż ilościowo chciałem nadrobić.


* czyli: spać do południa, od południa do wieczora spędzać czas grając w sport (lub inaczej organizując sobie czas), a całe wieczory przesiadywać na kompie (ew. gdzieś wyjść ;)). Przyjeżdżanie na uczelnię trochę się z tym kłóci.

Original post by tomus

Szczecin, gdzie kupić podręczniki?? - Księgarnia Językowa i Edukacyjna OMNIBUS. Tel 091 4334 441 ul. Śląska 8

czerwiec 16th, 2008

Zastanawiasz się gdzie można kupić podręczniki na przyszły rok szkolny?

Twoje dziecko przyniosło do domu listę podręczników?

Nie chcesz przepłacić?

Ceny podręczników są za wysokie?

Gdzie się podział program tani podręcznik???

ZANIM KUPISZ PODRĘCZNIKI koniecznie odwiedź:

Księgarnia Językowa i Edukacyjna OMNIBUS

Szczecin ul. Śląska 8

tel. 091 4334 441

TUTAJ CENY SĄ NAJNIŻSZE

Możesz też zamówić podręczniki przez internet:

www.podreczniki.eOmnibus.pl

Kupując komplet podręczników możesz liczyć na wysokie upusty/rabaty

Księgarnia OMNIBUS

polecana dla zapytań:

tani podręcznik X Szczecin X podręczniki szkolne X listy podręczników X podręczniki 2008/2008
X 2008/09 X książki do nauki X j. polski X j. niemiecki X j.a ngielski X j. rosyjski 
X do języka polskiego X do języka niemieckiego X do języka angielskiego X podręczniki językowe
X Szczecin najtańsze podręczniki X podręczniki szkoła podstawowa X podręczniki szkoła średnia
X podręcznigi gimnazjum X do szkoły podstawowej X podręczniki do gimnazjum
X podręczniki do zerówki X rabaty na podręczniki X tanie podręczniki X w Szczecinie
X w księgarni X księgarnia X Szczecin X ksiązki edukacyjne X wyprawka sześciolatka
X książki do zerówki X SP X gimnazjum X LO

Original post by mocne

Pocztówki z Salzburga

czerwiec 11th, 2008

Koordynowanie europejskiego projektu badawczego, takiego jak EU Kids Online, wiąże się od czasu do czasu z pewnymi pozytywami. Jednym z nich jest fakt, że Komisja Europejska regularnie funduje uczestnikom programu “wczasy robocze” w różnych atrakcyjnych turystycznie punktach naszego kontynentu – a wszystko po to, by z żywotnymi problemami Unii (takimi jak ochrona dzieci przed zagrożeniami czyhającymi na nie w Internecie) mogli się naukowcy zmagać w warunkach maksymalnie sprzyjających koncentracji. Biorąc pod uwagę wzniosły cel, trudno się dziwić, że na miejsce czerwcowego spotkania roboczego wybrano pewne miasteczko w Austrii, w którym zupełnie przypadkowo właśnie zaczęły się mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

Urok Salzburga tkwi przede wszystkim w tym, że miasto de facto leży w lesie, co więcej, w lesie pokrywającym niezbyt w tym miejscu wysokie, za to jak zwykle malownicze Alpy. Starówka otoczona jest górami, które kiedyś stanowiły naturalną linię obronną miasta, i na których wciąż stoją domki i zameczki, jakby żywcem wyjęte z baśni braci Grimm lub ich disnejowskich adaptacji. W efekcie dostajemy cudowny kicz, w którym chyba każdy chciałby sobie jakiś czas pomieszkać:

[gallery]

Read the rest of this entry »

Jeszcze Tylko Ostatnia Prosta … … …

czerwiec 9th, 2008

ach

No i kolejny raz do późna siedzieć, myśleć, pisać, poprawiać, załamywać ręce. Normalka. Ale w pewnym momencie moje myśli zaczynają krążyć ile ludzi wokoło w akademiku śpi a ile siedzi i pisze i myśli tak jak ja. No dobra dobra koniec ględzenia… pora znów przysiąść… ale zaraz… co ja mam zrobić jak nie ma pomysłów? Zgodnie z radami przestałem zażywać kolosalne ilości kawy co skutkuje okazjonalnym zasypianiem z głową na klawiaturze. Ale nie na całą noc, po drzemce choćby 15 minut już mogę jechać kolejne godziny. To tylko dla mojego dobra że obciąłem pobór kofeiny. Nauczyłem się chyba żyć z małą ilością snu. Ale się mój organizm w takim razie zdziwi już za niedługi czas. Gdy to będę w wakacje spał do południa.

Ostatnie okrążenie, ostatnia prosta. Rok akademicki chyli się ku końcowi. Czy był owocny? No nie powiedziałbym. W sensie akademickim, miałem trochę szczęścia w tych dwóch semestrach, co przecież na studiach teraz najważniejsze. No bo przecież nie wiedza. Muszę powiedzieć że pomimo wytężonej pracy wcześniej, teraz trochę zluzowałem i zmniejszyłem obroty. Wcześniej pisząc, i ucząc się trzech czy czterech rzeczy naraz, chodząc na po dwa zajęcia naraz ledwo utrzymywałem się przy przytomności. Bogu dzięki że spotkałem na swej drodze ten wspaniały zimny kubeł wody - Po Co? Zwolniłem, wypoczywam, nie będę się przemęczał bo i tak tego wyścigu nie wygram a studia to poważna (choć deko bezcelowa) sprawa i nie można się spieszyć.

Czy to nie za wcześnie jak zaraz po skończeniu (często całkowicie cudem) liceum i napisaniu matury (która ostatni wykazuję tendencję do śmieszności) młodzi ludzie są pod naciskiem by wybierać sobie ustaloną drogę na przyszłość? Przecież wybór studiów to także wybór poniekąd przyszłego zawodu. A będąc w wieku 18 lat mimo że jest się pełnoletnim napewno nie jest się w pełni gotowym na taki wybór. Wiele osób w tym wieku nie ma zielonego pojęcia co to praca i satysfakcjonujące życie zawodowe. To poważna sprawa i poważna decyzja. Dlaczego wymuszane są tak poważne wybory na tak niegotowych na to ludziach? Ale zastanówmy się głębiej… jaki procent ludzi w tym kraju ma coś co można nazwać satysfakcjonującym i szczęśliwym życiem zawodowym? Idźmy dalej - ilu ludzi (szczególnie starszej generacji) żyje w przeświadczeniu że studia i wyższe wykształcenie wszystko w życiu rozwiążą, dadzą dobry start, fory? Czy aby żyjemy w tym samym kraju na tym samym świecie?

Wielu młodych ludzi nie dość że często przechodzą intelektualną i mentalną mękę na studiach, ucząc się czegoś zupełnie ich nie interesującego (bo przecież musieli coś wybrać - a nie wiedzieli co ze sobą zrobić więc wzięli co było pierwsze), to jeszcze potem ciężką pracą zdobyty papier poprostu rzucą na dno szuflady bo do niczego im się nie zda. Czy my mamy w tym życiu realizować swoje marzenia czy może czyjeś “niespełnione” marzenia? Jest w tym wolność?

Polemizuję ale sam jestem też ofiarą tego systemu, łapiąc się za studia które były na miejscu i na które mogłem się dostać. Bynajmniej nie na interesujący mnie kierunek. Z powodów czysto finansowych na przykład. I nie jestem jedyny.

Piękne plany mają Ci co planują pokończyć kilka kierunków. Najpierw jeden, potem drugi i trzeci, a ja pytam - po co? W ramach rekreacji? Powodzenia. Nie brane jest pod uwagę że potem ma się znacznie więcej lat, bo studia to nie dzień czy dwa. Zegary biologiczne tykają. Wolimy umierające państwo wykształciuchów czy normalne państwo, z dodatnim przyrostem naturalnym, z normalnymi ludźmi bez wybujałych ambicji edukacyjnych? Wybór należy tylko do nas. Pomyślmy nad tym.

Ale fakt faktem sesja coraz bliżej a ja zwalniam tempa, uczę się znacznie mniej licząc na to co najważniejsze w procederze studiowania czyli, jak wspomniałem wcześniej, na szczęście. Czego i sobie i wam życzę w tej sesji i wogóle w życiu.

Pokój

Teraz gdzie ja zostawiłem schemat tego eseju?… … …

Original post by pankolorek

Śniadanie Mistrzyń: Kobieta jako autorytet w kulturze cz. II

czerwiec 4th, 2008

Śniadanie Mistrzów sfeminizowało się. Może spowodował to fakt, iż podstawowym medium w którym funkcjonuje, jest internet. Dzięki rozwojowi techniki jednostki urosły w siłę i zyskały więcej możliwości publicznej manifestacji swoich poglądów. Jednak ogół społeczeństwa wciąż hołduje stereotypom, powielanym przez tradycyjne modele edukacyjne oraz przez najbardziej wpływowe a zarazem najbardziej schematyczne medium - telewizję.

Na niedzielne śniadanie zaprosiliśmy Agnieszkę Kłos, Małgorzatę Maciejewską i Marcina Boronowskiego, aby wspólnie zastanowić się nad sytuacją kobiet w mediach i kulturze. Jaką siłę oddziaływania mają tam stereotypy płciowe? I dlaczego określenie “feministka” jest wciąż w tak wielu środowiskach obelgą? Zapraszamy do lektury kolejnej części dyskusji, która odbyła się w klubokawiarni “Mleczarnia”.

Read the rest of this entry »

Zaczynamy

czerwiec 1st, 2008

Po długiej przewie wracamy z większym wskaźnikiem page rank, oraz troszke zmienionym regulaminem.
Zachęcam do dodawania artykułów do katalogu.
:)

Original post by katalogpress

ostatki

maj 30th, 2008

to była ostania i bardzo dłużąca sie wizyta w miejscu kaźni

(w ramach zajęć oczywiście)

zero przeżyć metafizycznych, zero uniesień, zero powagi…

a jednak …

toktok vs. soffy o - day of mine (autotune rmx)

Original post by incertae_sedis

ZNP szkodzi nauczycielom!

maj 27th, 2008

Nauczycielki, nauczyciele, przedszkolanki i przedszkolankowie (???) - czyli cała ta brać ucząca dzieci nim te pójdą na uniwerek/polibudę albo do pracy - postanowili dać do zrozumienia, już po raz któryś z rzędu, że chcą zarabiać więcej. Cóż coś w tym niewątpliwie jest – edukacja jest szalenie ważną dziedziną, a należyte jej dofinansowanie jest, a przynajmniej powinno być, priorytetem każdej władzy. Warto więc zadać sobie pytanie: czy teraz dobry nauczyciel zarabia tyle ile powinien, tzn. tyle ile jego praca jest warta z punktu widzenia całego społeczeństwa?

Nie, nie mam zamiaru zostać kolejnym bloggerem, który lamentuje jaki to system oświaty jest Be (przez duże b) i wylicza kolejno wszystkie jego mankamenty. Większość Polaków zapewne negatywnie odpowiedziałaby na zadane wyżej pytanie. Pewien Amerykanin powiedział kiedyś, że fundamentem demokracji jest szukanie winnych i publiczne im złorzeczenie, więc (skoro demos rządzi i u nas) postaram się wskazać palcem i nazwać imiennie odpowiedzialnych za nie najlepszy stan polskiej oświaty.

I bynajmniej nie wskażę, za politykami z lewa i prawa, Katarzyny Hall jako winowajcy obecnego stanu rzeczy. Primo przez pół roku trudno coś zmienić w tak drażliwiej kwestii jak oświata, secondo mimo swoich wad ta pani ma pewne zasługi w walce o poprawę sytuacji szkolnictwa, mianowicie nie uległa żądaniom Związku Nauczycielstwa Polskiego.

To właśnie na związkowcach ląduje część winy za zaistniałą sytuację. Z jednej strony chcą zarabiać więcej, a z drugiej utrzymać wszystkie przywileje z emeryturami pomostowymi na czele. I o ile wyższe zarobki dla nauczycieli wydają się sensowne, jeżeli spojrzeć ile zarabia się w innych, nie wymagających wykształcenia, zawodach, o tyle wcześniejsze emerytury to już lekka przesada – co to nauczyciel ma aż tak trudną pracę? Niebezpieczną dla zdrowia? Zagrażającą życiu biedaczków? Przy całym szacunku, jaki należy się belfrom na takie specjalne przywileje nie zasługują. Na wyższe zarobki – owszem. I licho tkwi w tym, że i tego i tego mieć nie można. Dlaczego? Odpowiadając trywialnie – z pustego i Salomon nie naleje. Przywileje zawarte m.in. w Karcie Nauczyciela kosztują wiele mld zł.

Okej, więc nauczyciele zrzekną się przywilejów i w nagrodę dostaną więcej złotóweczek co miesiąc na konto, tak?

Nie do końca…

Zanim na szkolnictwo przeznaczy się większe nakłady pieniężne należy je zreformować. Do dziurawego zbiornika nie leje się wody tylko łata dziury (tudzież kupuje nowy zbiornik). Problemem w szkolnictwa jest niska wydajność niektórych belfrów - nieadekwatnie do innych nauczycieli krótki czas przygotowywania się do lekcji i olewanie swych podopiecznych co przekłada się na mizerne wyniki edukacji. Dam przykład. Od czego powinna zależeć pensja nauczyciela? Od stażu, stopnia, godzin poświęconych na uzyskanie różnych papierków, jak to jest obecnie? A może od tego jak dobrze wykonuje on swój zawód, czyli jak dobrze naucza? Można to bardzo prosto zmierzyć – wyniki uczniów na standardowych egzaminach po zakończeniu każdej szkoły, zainteresowanie ucznia przedmiotem, ilość przyswojonych i zrozumianych informacji (w przeciwieństwie do informacji zakutych bez zrozumienia). Tak, powiecie sobie pod nosem, to utopia. W praktyce nie da się obiektywnie sprawdzić każdego nauczyciela pod takim kątem i adekwatnie wyliczyć mu wynagrodzenia. Zgadza się jest to prawie niemożliwe. Ale za to szkoły się już da w ten sposób ocenić i można w bardzo prosty sposób zróżnicować pieniądze przekazywane poszczególnym szkołom poziomu ich nauczania, co pośrednio wiąże się z lepszym wynagradzaniem lepszych nauczycieli (w końcu poziom szkoły z murów i zaprawy się nie bierze).

Bon edukacyjny. Każdy rodzic dostaje na swoje dziecko bon, o zmieniającej się i ustalanej na każdy rok wartości, pokrywający koszt wykształcenia swojej pociechy. Taki rodzic zanosi przy zapisywaniu dziecka do wybranej szkoły ów bon na podstawie którego szkoła otrzymuje na wykształcenie ucznia fundusze. System prosty, tylko po co on? Ano po to, żeby wprowadzić w szkolnictwie wolną konkurencję. Skoro więcej pieniędzy/uczniów dostanie lepsza szkoła zatrudniająca lepszych nauczycieli zarobki takowych zdecydowanie wzrosną, a każdy belfer będzie się przy prowadzeniu lekcji starał jak najlepiej przygotować ucznia. Kwiatuszki każące swoim chłonnym wiedzy uczniom przepisywać bezmyślnie książkę do zeszytu, albo opowiadające przez całą lekcję o oczku w rajstopach miast o Kazimierzu Wielkim (oba przykładu autentyczne i co gorsza nieodosobnione) dalej będą zarabiać marnie.

Dopiero po takiej zmianie znaczne zwiększenie nakładów na oświatę nabierze sensu. I mimo że bon edukacyjny leży w interesie większości nauczycieli to związki będą się przed nim bronić jak diabeł przed wodą święconą. Taka natura związków, że myślą przede wszystkim o sobie (co już samo w sobie wypacza sens ich istnienia), ale gwałcenie interesów reprezentowanego przez siebie środowiska, niedopuszczanie do konsensusu, upór w utrzymaniu zgubnych przywilejów to już nie jest błąd liderów związkowych – to otwarta walka ZNP z nauczycielami!

Original post by jwyszynski

after all…

maj 26th, 2008

nic sie nie kończy nic nie zatacza koła

kolejny etap

prawie wszyscy sie cieszą…

Dimmu Borgir - Mourning Palace

Original post by incertae_sedis

Kariera..?

maj 23rd, 2008

kariera

A latka lecą…

Original post by dzokero